Pomiń nawigację™
Logo Jedi Order - małe
Home - ikonka HOME O NAS REKRUTACJA FORUM

Wywiad z Jedi Advisor Sharon

Autor: Shell

Wywiad przeprowadzony: 16.06.2014r.

Shell: Czy jako Panna Radna, Advisor i Opiekunka SoP, udzielisz mi krótkiego wywiadu?
Sharon: Rozumiem, że nie mogę skorzystać z pomocy adwokata?

Niestety nie tym razem.
No skoro tak stawiasz sprawę...

Ok, więc zacznijmy od samego początku. Kiedy dostałaś się do School of Preparation?
Pytasz o czas, kiedy zaczynałam być grzeczną i przestraszoną adeptką?

Tak, dokładnie o to.
To było pierwszego marca 2011.

Noo to już długi czas... Co czułaś, gdy dowiedziałaś się, że zostałaś adeptką?
Przede wszystkim radość. Cieszyłam się, że się udało, że może kiedyś będę Jedi, że dam zakonowi coś od siebie. Szkoda, że tylko Ty widziałaś, jak bardzo się cieszyłam.

Oj tak, pamiętam to, jakby to było wczoraj (uśmiecha się szeroko). Twoim opiekunem (tak jak i moim) był Mistrz Shadow. Powiedz, jak układała wam się współpraca, czy zawsze zgadzałaś się z Opiekunem, czy jednak czasem bywały zgrzyty między Wami?
Współpraca układała się dobrze, moim zdaniem. Chociaż... Na Moc, głupio się przyznać, ale z początku bałam się mistrza Shadowa. Nie przypominam sobie jednak, żeby między nami były jakieś nieporozumienia.

Bałaś się? Dlaczego?
Może nie bałam się samego opiekuna, ale tego, że mogę zrobić coś nie tak i wylecę z SoP szybciej, niż mi się wydaje.

Ha! Jednak chyba nie było czego się bać, skoro przeszłaś szkolenie. Teraz Ty jesteś Opiekunką SoP. Czy uważasz, że szkolisz swoich adeptów tak jak nauczył Ciebie tego Shadow, czy jednak stawiasz na nowoczesność i kierujesz się zupełnie innymi zasadami szkolenia?
Stawiam na większą integrację adeptów z resztą zakonu. Moje szkolenie wygląda trochę inaczej, ale na razie żaden z moich podopiecznych na nie nie narzeka.

Następny etap po SoP to szkolenie Padawana. Kto był twoim Mistrzem przez ten czas, jak długo trwała współpraca i co zawdzięczasz swojemu mentorowi?
Moim mistrzem był... I chyba nadal jest Kaelder Dherven. Szkolił mnie pięć miesięcy (po których chyba stwierdził, że ma mnie dosyć). Zawdzięczam mu... *Mocy, dlaczego te pytania muszą być takie trudne* jeśli powiem, że wszystko, każesz mi rozwinąć myśl, prawda?

Oczywiście :)
Poza wiedzą o świecie Gwiezdnych Wojen, którą przekazał mi podczas szkolenia, utwierdził mnie w przekonaniu, że miecz nie jest jedynym sposobem rozwiązywania konfliktów, pokazał mi, jak prowadzić dobre dyskusje, zawsze służył pomocą i radą. Był nie tylko mistrzem, ale też przyjacielem.

Czy to, czego nauczył Cię twój Mistrz, przydaje Ci się teraz w podejmowaniu decyzji, czy innym działaniu?
Zdecydowanie tak. Myślę, że jego nauki nie poszły na marne.

Podasz jakieś przykłady?
Jeśli podam przykład, będę musiała później użyć niemoralnych sztuczek, żebyś o nim zapomniała... A tego nie chcę.

Ook, uznajmy, że tego pytania nie było :p Dlaczego wybrałaś akurat Szkołę Wiedzy na sam początek twojej przygody z JO?
Kiedy byłam adeptką, istniały jeszcze trzy szkoły, nie dwie, jak teraz. Broni i statków nie lubię, więc o SoD nie myślałam. Zastanawiałam się nad SoK i SoI. Lubię tłumaczyć teksty i pisać artykuły, stąd ten dylemat. Wybrałam jednak Szkołę Wiedzy, ponieważ Szkoła Iluzji zajmowała się również grafiką, a w graficznych rzeczach nie czuję się dobrze.

Jak układa ci się współpraca z innymi członkami zakonu? Z kim bardzo cenisz sobie współpracę?
Na współpracę z członkami JO chyba nie mogę narzekać. Najlepiej jednak współpracuje się z tymi, którzy chcą współpracować, którzy wiedzą, na czym polega współpraca i którzy potrafią rozmawiać.

Teraz jesteś Advisorem, powiedz jak trudną drogę musiałaś przebyć, by teraz być na tym stopniu?
Ktoś powiedziałby, że to tylko dwie rangi do przebycia. Ktoś inny, że to jednak trochę pracy i aktywności. Ja myślę, że nie dostaje się awansów za nicnierobienie, ale wiesz, jeśli robisz coś, co Cię interesuje, coś, co lubisz, robisz to z przyjemności a nie z obowiązku. Czy było trudno, nie wiem. To nie są tylko dwie rangi. To odpowiedzialność za projekty, organizowanie zabaw, w których może wziąć udział każdy, to kilka, no dobra, trochę więcej niż kilka wpisów do holocronu. No i misje, czasem tajne i niebezpieczne. Misje, z których możesz już nie wrócić żywa.

Powiedz, ilu już miałaś Padawanów i czy jako Opiekunka Szkoły Przygotowań dalej będziesz szkolić, czy raczej zostaniesz tylko przy adeptach?
Miałam dwoje Padawanów i chciałabym szkolić kolejnych. Adepci jeszcze nie zabierają mi całego czasu.

Jak wspominasz pracę ze swoimi padawanami?
Jeśli chodzi o Aileen, to nigdy nie narzekałam. Ona chyba też, chociaż teraz chyba o mnie zapomniała. Ramiz... Cóż, to długa historia, która chyba nie nadaje się do tego, by opowiedzieć ją tu i teraz. Wiesz, jest za smutna.

Rozumiem, nie wszystko powinno ujrzeć światło dzienne. Ok, więc zbliżamy się ku końcowi. Jako Radna, jakie masz pomysły, by Jedi Order było lepsze niż teraz? Jak według Ciebie powinno się rozwijać?
To trudne pytanie. Myślę, że potrzebujemy więcej klimatu, który gdzieś kiedyś po prostu zniknął. Poza tym chyba więcej projektów, w których mogłaby brać udział większość członków zakonu. Mówię tu o projektach takich naprawdę wspólnych, gdzie każdy patrzy nie tylko na siebie, ale też na to, czy i jak mógłby pomóc osobie, która z czymś sobie nie radzi. Wiesz, czasem wystarczy zwykła motywacja, żeby zrobić coś naprawdę fajnego.

Czy miałaś kiedyś chwile zwątpienia? Uhm... pewnie większość je miała, jak zatem sobie radziłaś z chwilami słabości i zwątpienia w Moc, w JO i w to, co robisz?
Oczywiście, że miałam chwile zwątpienia. Przychodziły takie momenty, w których wredne złośliwe "coś" twierdziło, że to, co robię, w ogóle nie ma sensu, że moja praca jest nieważna, że gdybym odeszła z zakonu, nikt nie spytałby, dlaczego. Pytasz, jak sobie z tym radzę... Tak, radzę, bo to coś nadal mi narzeka. Szukam motywacji. Czegoś, co pokaże mi, że nie powinnam się poddawać, że jest jeszcze coś, co mogłabym zrobić dla zakonu. Poza tym mam moich adeptów, których przygotowuję do życia w JO i którzy często dają mi dużo radości. Wiesz, może to dziwne, ale nie umiałabym teraz ich tak zostawić. Można się od nich naprawdę wiele nauczyć.

To by było na tyle... chociaż, chcesz jeszcze pytanie bonusowe?
Jeśli nie będzie trudne...

Raczej nie będzie (szczerzy się). Jak się czujesz jako najmniejsza wzrostem osoba w Zakonie?
Chyba dobrze. To znaczy wiesz, dziwnie się czuję, kiedy wszyscy, nawet moi adepci, patrzą na mnie z góry, ale można się do tego przyzwyczaić. Mistrz Yoda też był mały i patrz, jak sobie radził... A jak długo żył...

No to w takim razie życzę Ci, byś żyła tak samo długo jak Mistrz Yoda (uśmiecha się i zamyka notatnik).
Zanudziłabym się chyba :)

To by było na tyle. Dziękuję, Panno Radna, za poświęcenie czasu moim jakże banalnym pytaniom.
A ja dziękuję za banalne pytania, które wcale nie były takie banalne.
Wróć na górę