Pomiń nawigację™
Logo Jedi Order - małe
Home - ikonka HOME O NAS REKRUTACJA FORUM

Relacja z Grojkonu 2013 w Bielsku-Białej

Autor: Justine Helfire

Piątek, 26.04.2013r.

Moja wyprawa na Grojkon zaczęła się wcześnie, około 6 rano w Krakowie. Dwie godziny przejazdu do Katowic, godzina czekania na dworcu w Katowicach i wreszcie – pociąg do Bielsko-Białej. Podróż tym ostatnim umilała grupka dzieci jadących na jakieś zawody, chyba w gimnastyce. Na trasie dołączył do mnie Requel i po kolejnych mniej więcej 40 minutach wysiedliśmy na dworcu Bielsko-Biała Główna. Tam spotkaliśmy czekających na nas X-Yuriego i Mahiyanę z zaprzyjaźnionego Manda’yaim. Po chwili powitań, wyruszyliśmy na przystanek autobusowy linii 24. Warto tutaj zaznaczyć, że wskazówki zamieszczone na oficjalnej stronie Grojkonu były na tyle dokładne, że bez problemu dało się tam trafić. Kupiliśmy bilety i czekaliśmy…
Po około 40 minutach czekania na autobus, a następnie podróży nim, wysiedliśmy pod samym terenem Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej. Trafiliśmy do głównego wejścia około godziny 12:00, więc do oficjalnego otwarcia zostało nam sporo czasu. Organizatorzy zaproponowali nam więc wybór: zostać i pomóc przy przygotowaniach lub opuścić budynek do czasu oficjalnego rozpoczęcia. X-Yuri i Mahiyana postanowili wyjść i poznać okoliczną faunę i florę (ach, Ci Mando). Ja (jak na porządną Mistrzynię Jedi przystało) oraz Requel zaoferowaliśmy swoją pomoc i już wkrótce ustawialiśmy stoły i krzesła, głównie na 4 piętrze, gdzie przygotowywany był Games Room.
Po około 4 godzinach nadeszła pora na akredytację, która na szczęście przebiegła szybko, sprawnie i bezproblemowo. Wrzuciliśmy swoje rzeczy do Sleep Roomu i wyruszyliśmy na podbój świata (przynajmniej świata Grojkonu)!
Pierwszym punktem programu, na którym się pojawiliśmy była prelekcja X-Yuriego „Dziwactwa Uniwersum SW”. Zaprezentował nam najśmieszniejsze i najdziwniejsze pomysły, między innymi spośród strojów i twórczości fanów SW, oficjalnych gadżetów, ras i postaci w uniwersum, dywanów, akwariów, ekspresów do kawy… Oczywiście nie zabrakło „Mando-akcentów”:

X-Yuri: „Tutaj macie kilka przykładów.”
X-Yuri: „Oczywiście było ich więcej, ale wybrałem tylko te z Bobą Fettem.”

Jak na pierwszą prelekcję prowadzoną przez X-Yuriego uważam, że stanął na wysokości zadania, dobrze mu poszło i polecam jego prelekcje na przyszłość.
Następnie wybrałam się samotnie w poszukiwaniu najbliższego sklepu w celu zrobienia zapasów na noc. Tutaj także organizatorzy Grojkonu świetnie się spisali i na stronie oficjalnej umieścili mapę z ważnymi punktami, w tym najbliższymi sklepami, więc nie miałam większych problemów, żeby go znaleźć. Chwila na zakupach i z powrotem na teren konwentu.
Kolejnym punktem programu, na który się wybraliśmy była prelekcja Gajowego z Manda’yaim „Star Wars na konwentach - Gdzie fan "Star Wars" znajdzie coś dla siebie? Jak wyglądają zloty fanów u nas i za granicą?”. Jako że było nas mało, prelekcja przekształciła się bardziej w opowiadanie sobie nawzajem kto był na jakim konwencie, o ich wadach i zaletach oraz głównych atrakcjach z poprzednich edycji. Między innymi obejrzeliśmy filmik Pyrkon Dance 2013 czy zdjęcia z Dni Fantastyki i tak zwanej Jedi Drinking Game z 2011 roku (tu jako naoczny świadek tej gry mogłam nieco o niej opowiedzieć pozostałym). Dla ciekawych odsyłam do fragmentu własnej amatorskiej relacji z tamtych DFów tutaj: KLIK około 1:49-6:32.
Następnie opuściliśmy Gajowego, żeby pojawić się na prelekcji Pawła Ciećwierza „Mokre sny – erotyka i tabu w kulturze zachodu”. Niestety niewiele pamiętam z tego punktu programu. W dużej mierze była to dyskusja między prowadzącym a uczestnikami i opowiadanie sobie nawzajem wszystkiego, co się wiedziało. Wspomniana była między innymi sytuacja kobiet w różnych kulturach i to jak traktowano prostytutki czy homoseksualistów na przestrzeni wieków. Podjęta została też próba zdefiniowania rozwiązłości i wywiązała się dyskusja pomiędzy zwolennikami różnego typu związków.
O 22:00 zakończyła się prelekcyjna część piątkowego programu, więc wyruszyliśmy na poszukiwanie chętnych na jakąś planszówkę w Games Roomie. Udało nam się kogoś znaleźć i po poradzie organizatorów usiedliśmy do gry „Last Will” („Ostatnia Wola”). Po przebiciu się przez zawile sformułowane zasady… (z pomocą organizatorów) …udało nam się zagrać i nawet ukończyć grę. Nie polecam jej jednak, daje niewiele frajdy, a samo przebicie się przez wszystkie oznaczenia na kartach zajmuje tyle czasu, że zniechęca do dalszej rozgrywki. Sam Games Room natomiast był moim zdaniem całkiem porządnie przygotowany i można było spędzić w nim kilka godzin na wspólnej zabawie. Dołączyliśmy do smacznie śpiącego X-Yuriego w Sleep Roomie i na tym zakończyliśmy pierwszy dzień Grojkonu.

Sobota, 27.04.2013r.

Po kilku godzinach snu, postanowiliśmy od samego rana dzielnie uczestniczyć w najwcześniejszych punktach programu! Jako początkujący Mistrz Gry, za obowiązkowe uznałam „Warsztaty Mistrza Gry - Alfa i Omega czyli początek i koniec” prowadzone przez Wojtka Rzadka z Lans Macabre. Rozmawialiśmy głównie o tym jak rozpocząć sesję, żeby od razu wprowadzić graczy w klimat i zapewnić im jak największą możliwość immersji w odgrywany świat. Prowadzący zaprezentował nam własne sposoby i przekonywał, że początek sesji jest być może najważniejszym jej momentem. Sama prelekcja, choć też opierała się w dużej mierze o dzielenie się doświadczeniami, była już lepsza niż poprzednie i wiele z porad zapewne wykorzystam we własnych sesjach.
Po szybkim wyjściu do sklepu po śniadanie, udało mi się zdążyć jeszcze na ostatnie pół godziny kolejnej prelekcji Wojtka Rzadka „Warsztaty Mistrza Gry - Tworzenie i prowadzenie BNów”. Kiedy tam trafiłam, uczestnicy zabierali się akurat za podzielenie się na mniejsze grupki i opracowanie przykładowych statystów, pomocników i aktorów do wybranych systemów RPG. Dołączyłam zatem do Requela i dwóch innych uczestników, choć mój udział z racji braku większego doświadczenia był prawie zerowy. Słuchałam za to uważnie, żeby uczyć się od lepszych od siebie.
Następnie trafiliśmy na punkt „What if he doesn't survive? He's worth a lot to me” prowadzony znów przez członków Manda’yaim: Deltę 13 i Gajowego. Poruszyli temat łowców nagród zarówno w uniwersum SW, głównie Jango Fetta i Boby Fetta (ach, Ci Mando x2), jak i w realnym świecie. Opowiedzieli o prawie istniejącym między innymi w Stanach Zjednoczonych, gdzie w niektórych miejscach bycie łowcą nagród jest zawodem (prawie) jak każdy inny.
O 14:00 nie znaleźliśmy interesującego nas punktu programu w budynku, więc udaliśmy się na zewnątrz, żeby obejrzeć „Warsztaty rzutu toporem oraz Pokaz rzemiosła – kaletnictwo i szewstwo”. Niestety nie udało nam się znaleźć w okolicy miejsca, w którym miałyby się one odbywać. Nie jestem pewna, czy ten punkt się nie odbył, czy po prostu go przeoczyliśmy. Jednak nic straconego, obejrzeliśmy wysiłki członków Manda’yaim (Mahiyany, KatharSISa i Gajowego) w Turnieju Laser Army Grojkon 2013. Tuż obok pozostali członkowie M’y pozowali właśnie do zdjęć w swoich zbrojach.
Po tej krótkiej przerwie i zaczerpnięciu nieco świeżego powietrza, wybraliśmy się na prelekcję Marka Huberatha „Trup II: wymoczek, trup marynowany i galwanizowanie trupa”. Sama treść była interesująca i poznaliśmy wiele zwyczajów różnych kultur w kwestii ich prób przechowywania zwłok po śmierci (mumie różnego rodzaju czy preparowanie samych głów trupów), jednak prezentacja treści mogła być nieco lepiej przygotowana. Zdjęcia obrazujące te sposoby zostały przedstawione tylko na końcu i bardzo „na szybko”, ponieważ brakowało czasu. Wydaje mi się, że prezentowanie ich w trakcie omawiania byłoby o wiele ciekawsze dla uczestników.
Następnie trafiliśmy do sali, gdzie miała się odbyć prelekcja „Retrospekcje i sny w RPG” Stanisława „Scobina” Krawczyka. Jednak po chwili wszedł ktoś inny i poinformował nas, że prowadzący nie mógł jednak dotrzeć na miejsce i zaczął odczytywać to, co miał napisane na kartce w zastępstwie. Uznaliśmy, że nie jest to niestety warte naszego czasu. Szczerze myślę, że odwołanie tego punktu w takiej sytuacji byłoby lepszym.
Udaliśmy się po raz kolejny na punkt przygotowany przez reprezentanta Lans Macabre, Skałę. Tym razem temat brzmiał „Chcesz poznać sekrety dobrej improwizacji?” i jak sama nazwa wskazuje, skupiliśmy się na tym, jak przygotować się do tego, że na sesjach RPG musimy nagle zacząć improwizować. Tutaj znów poznałam kilka cennych wskazówek na przyszłość, zwłaszcza, że w bardzo dużej mierze opieram się na improwizowanych na poczekaniu sesjach.
Tuż po tym przenieśliśmy się na balkon sali prelekcyjnej, gdzie słuchaliśmy prezentacji Haliny Sarapaty „Obcy, czyli materializacja lęku przed nieznanym”. Tak jak się spodziewaliśmy, mowa była o uniwersum „Obcego” i strachu jako jednej z najbardziej pierwotnych i najsilniejszych ludzkich emocji. Także tutaj było to pierwsze takie wystąpienie prowadzącej, wobec czego prosiła nas o wyrozumiałość. Moim zdaniem całkiem nieźle sobie poradziła, choć niestety nie zostaliśmy do końca.
Wyruszyliśmy na poszukiwanie jedzenia i skończyło się na zamówieniu pizzy. W tym czasie znów zaczerpnęliśmy świeżego powietrza, trafiając nieświadomie tuż obok „Areny Gladiatorów”, gdzie odbywały się właśnie pojedynki. Tam też spotkaliśmy znów „naszych Mando”, nadal w pełnych zbrojach i gotowych na więcej zdjęć.
Po czasie tam spędzonym i jedzeniu, z nowymi siłami dotarliśmy na nasz ostatni punkt sobotniego programu, po raz kolejny organizowany przez Lans Macabre, tym razem prowadził Bothari. Rozmawialiśmy o tym „Czy MG powinien pomagać graczom” i wymienialiśmy się naszymi własnymi doświadczeniami w tej kwestii. Próbowaliśmy udowodnić, że gracze jednak nie są tak tępi jak MG się zwykle wydaje i bardzo dużo zależy od tego, jak sami przedstawimy im sytuację na sesji i jak wiele informacji im podamy. Także tutaj znalazłam kilka wskazówek dla siebie (uwaga Jedi Order, będziemy testować moje nowe umiejętności!).
Oficjalna część się skończyła, więc postanowiliśmy znów poszukać chętnych do gry w planszówkę. Tym razem udało nam się na to namówić Gajowego, KatharSISa i Mahiyanę (X-Yuri postanowił nas olać i pójść spać :P) i zajęliśmy się grą w „Munchkina”. W porównaniu do poprzedniego wieczoru, szło nam dużo lepiej i „walka” była zacięta. Ostatecznie jednak zmęczenie dało nam się we znaki i licząc na szybsze skończenie gry, daliśmy wygrać KatharSISowi (wbrew temu co sam mówi o swoim zwycięstwie). Udaliśmy się do Sleep Roomów, gdzie znów był już smacznie śpiący X-Yuri.

Niedziela, 28.04.2013r.

Niestety nie udało nam się odwiedzić żadnego punktu programu w niedzielę, bo musieliśmy zdążyć na autobus i pociąg. Chcieliśmy zerknąć do sali, która miała symulować statek kosmiczny, ale znów nie udało nam się znaleźć takiego miejsca. Być może po prostu zostało już sprzątnięte wcześniejszego dnia. Zrobiliśmy ostatni obchód po całym terenie konwentu, wszystko wyglądało jakby wszelkie życie dopiero się budziło i leniwie zaczynało zabierać się za codzienne sprawy. Po tym odszukaliśmy znajomych, żeby się żegnać i ruszyliśmy na autobus linii 24, który dowiózł nas pod sam dworzec PKP w centrum Bielska, przez całą trasę rozprawiając o JO i innych tego rodzaju organizacjach fanów. Tutaj skończyła się w zasadzie moja przygoda z tegorocznym Grojkonem i nadal pełna entuzjazmu ruszyłam w drogę powrotną do szarej rzeczywistości Krakowa…

Ogólne podsumowanie

Cieszę się bardzo, że zdecydowałam się wybrać na Grojkon 2013. Był to pierwszy od około dwóch lat konwent, na którym się pojawiłam i nie żałuję tego wyjazdu. Poziom samego programu określiłabym jako średni. Niektóre prelekcje w niektórych przypadkach wymagały według mnie większego dopracowania, a sam plan należałoby może poszerzyć o więcej atrakcji. Mimo tego atmosferę konwentową dało się poczuć i to prawdopodobnie było dla mnie najważniejsze. Znów nabrałam chęci na udział w konwentach i być może też, na przygotowanie własnych punktów programu. Żałuję, że nie zrobiłam żadnych zdjęć, żeby móc teraz wzbogacić swoją relację. Cieszę się jednak bardzo, że miałam okazję poznać więcej członków Manda’yaim i mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze nie raz.

Całościowo oceniłabym Grojkon 2013 na 7/10, biorąc pod uwagę atmosferę, przygotowanie punktów, na których się pojawiłam oraz wiele innych czynników.
Wróć na górę